| Obrus tkany przez Mariannę. |
Len w czasach przedchrześcijańskich był dla Słowian wschodnich rośliną świętą. Wierzono, że powstał za sprawą boskich żywiołów i stąd pochodzi jego święta moc. Sakralność lnu pojmowano jako powtórzenie boskiego dzieła stworzenia i na każdym etapie powstawania tkaniny tak ją traktowano.
Podczas siewu stosowano magiczne zabiegi aby spowodować urodzaj. Po uzyskaniu plonu przystępowano do obróbki roślin, w którą angażowano boskie żywioły, a narzędzia które pomagały uzyskać włókno przypominały atrybuty czczonych bóstw. Prządki rozpoczynały swoją pracę przy pełni księżyca, który malał, znikał i odradzał się na nowo. Przęślica i wrzeciono, nosiły solarne znaki ich pierwszego i najważniejszego bóstwa. Lniana nić, dzięki tym magicznym zabiegom stawała się sakralnym tworzywem przesiąkniętym boskością słońca i księżyca, z którego „rodziło się” płótno.
Tkano na krosnach, które swą budową przedstawiały trójdzielną budowę kosmosu, a ta wprowadzała ład w ludzkim świecie. Powstająca z przędzy tkanina, posiadała początek i koniec tak jak ludzkie, ziemskie życie. Przedstawiała też gwiezdny szlak – Mleczną Drogę, którą nasi przodkowie mieli po ziemskim żywocie, wędrować do Nawi – słowiańskiego nieba. Lniane wytwory, służyły człowiekowi na co dzień i do celów sakralnych, ale istotą ich bytu, była magiczna – boska moc, mająca zapewnić: ochronę przed złem, zdrowie, dobrobyt, pomyślność i prokreację.
Im głębiej sięgniemy w przeszłość, tym ważniejsza wyda się nam wiara dawnego człowieka w powinność przedłużenia rodu. Można stwierdzić, że wszystkie ludzkie zabiegi i poczynania skupiały się wokół prokreacji – rozumianej jako powtórzenie boskiego tworzenia. Tak jak do stworzenia świata potrzeba było dwóch przeciwstawnych boskich istot, tak do stworzenia nowego pokolenia, potrzeba mężczyzny i kobiety. Światopogląd ludowy opierał się na pojmowaniu roli człowieka i sensu jego istnienia właśnie na tej filozofii. Połączenie w jedno dwóch ludzkich przeciwieństw, nadawało aktowi prokreacji mocy boskiego czynu. Uświęcało związek, który dawał nowe życie i przedłużał je w nieskończoność. Istnienie rodziny miało sakralne uzasadnienie. Powodowało, że nawet najcięższa praca stawała się sensowna i niezbędna nie tylko do fizycznego przetrwania, ale przede wszystkim do niezwykłego jej uduchowienia. Otaczający świat, a szczególnie Matkę – Ziemię i jej dary, darzono wielkim szacunkiem i miłością. W ten sposób ludzie porządkowali swój świat, bo tylko w uporządkowanym świecie upatrywali sens wszelkiego istnienia.
Lniane dzieła, zaczęły tracić swoje dawne znaczenia pod wpływem nowej wiary, która z uporem rugowała dawne pogańskie tradycje i obyczaje. W czasach chrześcijańskich len stał się znakiem: pokory i uległości, czystości i cnoty, skromności i pracowitości. Im dalej biegł czas, tym dawne znaczenia bardziej się zacierały i wreszcie len stał się synonimem ubóstwa i zapóźnienia cywilizacyjnego. Już nie odzienie ale strój, zaczął wyznaczać status społeczny człowieka i był już tylko znakiem jego materialnych możliwości. Strój zaczął ludzi różnicować na lepszych i gorszych, a nie jak było wcześniej na swoich i obcych, młodych i starych.
Paradoksalnie najdłużej, bo do naszych czasów, swoje święte znaczenie zatrzymał biały, lniany obrus przykrywający ołtarz w chrześcijańskim kościele, na którym jak przed wiekami łamie się chleb – dar Boga.
KONIEC
Blog powstał z fragmentów mojej pracy licencjackiej. M.J.K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz