| Obrus tkany przez Mariannę. |
Blog powstał z fragmentów mojej pracy licencjackiej. M.J.K
| Obrus tkany przez Mariannę. |
Blog powstał z fragmentów mojej pracy licencjackiej. M.J.K
Pasy i przepaski, w pradawnych czasach, posiadały właściwości ochronne. Były nieodzownym elementem codziennego ubrania i towarzyszyły człowiekowi przez całe życie. Ich stała obecność wynikała z wiary Słowian w ochronną funkcję koła, które opasując ciało, zamykało je na niepożądane wpływy z zewnątrz. Wierzono, że opasanego człowieka boją się złe duchy, nie mają przystępu czarownice i nie imają się uroki. Człowiek bez pasa był w wielkim niebezpieczeństwie, gdyż przestawała istnieć granica oddzielająca go od zaświatów i przybywających stamtąd sił nieczystych i groźnych.
Kiedy kobieta rodziła, rozwiązywano i zdejmowano pasy z wszystkich osób obecnych przy porodzie. W ten sposób starano się pomóc położnicy i dziecku w przekroczeniu granicy między światami. Podczas obrzędu „wyganiania” ze wsi epidemii, również obowiązkowo zdejmowano przepaski i pasy. Przepaski zdejmowały przed snem i chowały pod poduszkę wszystkie dziewczęta, chcące w śnie poznać przyszłego męża. Rodzajem przepaski była przewiązka na włosy, której czerwona barwa miała odstraszać uroki.
Pasy wiązane o strukturze siatki miały przewagę nad tkanymi, gdyż wiele zawiązanych na nich węzłów, posiadało znacznie większą siłę ochronną. Obwiązywanie połączone z zamawianiem posiadało moc: ochrony od nałogu pijaństwa, leczenia brodawek, pozbywania się kurzajek i zwalczania opuchlizn. Wszelkie węzły posiadały magiczną moc. Stosowano je po raz pierwszy już przy narodzinach. Zawiązana pępowina, włosami ojca i matki lub pasmem lnu, zamykała dziecku drogę powrotną w zaświaty.
Rozwiązywanie i zawiązywanie dawało możliwość przekraczania granic ludzkiego Kosmosu. Towarzyszyło człowiekowi przez całe życie, przy narodzinach, zaślubinach i w godzinie śmierci.
Soroczka
Ukraina dzięki swemu niezwykle rozwiniętemu dziedzictwu symbolicznemu, łączyła w jedno, fenomen kultury duchowej i materialnej. Tradycyjny strój ludowy oprócz swoich właściwości praktycznych niósł z sobą szereg informacji o jego właścicielu takich jak płeć, wiek, miejsce zamieszkania, przynależność etniczną, wyznanie, pozycję społeczną.
Nazwą soroczka określano na Ukrainie płócienną koszulę, ozdabianą zazwyczaj haftowanymi ornamentami. Ustna twórczość narodu ukraińskiego przechowała do dzisiejszych czasów mnóstwo baśni, przysłów i pieśni, w których wspominana jest soroczka – wyszywanka. Wyszywanka była symbolem rodowej pamięci, przekazywano ją z pokolenia na pokolenie i traktowano jak rodzinną relikwię. Każdy wyszyty symbol miał swoje znaczenie, chronił przed niebezpieczeństwem i złym okiem. Słowianie zdobili swoją odzież w symbole ochronne zwane обереги, a wyszywaniu towarzyszyły rytualne pieśni. Do haftowania najlepszy był czwartek, więc koszulę wyszywaną w czwartki uznawano za silny talizman, który chronił jej właściciela przed chorobami i miał zapewnić długie i szczęśliwe życie. Szczególnym rodzajem haftu charakteryzowała się koszula ślubna, która miała chronić młodych przed urokami. Często przechodziła z matki na córkę i wnuczkę.
Rubacha
Rubacha to koszula Białorusinów, podstawowy ubiór ludu wiejskiego. Jej krój, kolorystyka, a przede wszystkim motywy zdobnicze, mają swoje korzenie w XIII – wiecznej koszuli noszonej na Rusi Kijowskiej. Cechą tego stroju, jest jego ścisły związek z obrzędowością i zwyczajami ludu. Wykształcił się zbiór zasad, dotyczących odpowiedniego ubioru do określonego dnia bądź okresu w kalendarzu obrzędowym Białorusinów. Na przykład w poście chodzono w stroju paścianym (postnym), uszytym bez elementów o barwie czerwonej. Największą wagę przywiązywano do zdobienia rękawów, co wiązało się z wiarą w magiczną siłę ornamentu czerwonych rombów, mającego wedle wierzeń ludowych, chronić kobiecą dłoń przed złymi duchami i zapewniać siłę do pracy. Ludowe przysłowie głosi:" Русская рубаха без цветных ластовок не живет” - koszula bez wyszywanek nie ma siły magicznej. Wierzono, że nawarstwienie tkaniny, gdzie siłą rzeczy pojawiały się podwójne szwy, węzły, krzyżujące się wzory, zabezpieczało przed siłami nieczystymi, niemogącymi się przez te przeszkody przedostać. Szyjąc, szeptano nad węzłami zaklęcia, potegując ich magiczną moc.
Śmiertelnica
Tkaniny lniane obdarzone były specjalnym znaczeniem, także w chwili przejścia ze świata żywych do świata umarłych. Jak wszystkie obrzędy przejścia tak i zgon oraz pogrzeb, wyrażany był przez obecność zasłony izolującej zmarłego od żywych. Jego status wyznaczała koszula uszyta z białego płótna. Wierzono, że pomagała przejść w zaświaty i ułatwiała tę wędrówkę.
Szycie śmiertelnej koszuli odbywało się inaczej niż codziennej. Podczas szycia igłę wbijano zawsze w kierunku przeciwnym - od siebie, a pojedynczego, luźnego szwu znajdującego się tylko na prawej stronie koszuli, nie kończono supłem. Tak wykonana śmiertelnica miała symbolicznie uwolnić duszę zmarłego i pomóc w rytualnym przejściu. Dlatego musiała być możliwie jak najluźniejsza, pozbawiona wiązań i supłów.
W polskiej tradycji ludowej, zmarłego ubierano w lniane odzienie od stóp do głów. W koszulę zwaną czeheł, śmiertelnica, żgło lub gzło. Ponadto w spodnie i czapkę - duchenkę, stopy okręcano onucami. Zmarłą ubierano również w śmiertelną koszulę oraz spódnicę i zapaskę. Na głowę zakładano chustkę lub czepiec, na plecy chustę, rąbek lub rańtuch. Ważne było aby ubranie kobiece było nowe i całe - „bo się familia rozproszy”.
Zgon naturalny - ze starości, interpretowano jako rozwiązanie. Wyrażało się ono symbolicznym otworzeniem przejścia między światami, a w rzeczywistości polegało na rozpinaniu ubrania, rozwiązywaniu troków, rozplataniu włosów. Usuwaniu wszelkich splotów mogących przeszkodzić w przejściu. Jej biały kolor symbolizował wieczność i bezgraniczność oraz smutek i bezruch bo dawniej był kolorem żałoby.
Pradawni Słowianie wierzyli, że życie to wędrówka szlakiem przeznaczenia, a widząc na niebie Mleczną Drogę, tak sobie tę wędrówkę wyobrażali.
Ręcznik z białego płótna był tej drogi obrazem. Powszedni był prosty i ubogi. Najczęściej posiadał jedynie kilka poprzecznych pasków.
Zupełnie inne były ręczniki obrzędowe, świąteczne, używane w magicznych rytuałach podczas rodzinnych uroczystości. Takie ręczniki tkano najczęściej w poście, gdy dusze oczyszczały się i dążyły do jedności z Bogiem. Wyszywany na nich wzór nie był dekoracją, ale miał wiele zaszyfrowanych znaczeń. Symbolika ręcznika rodziła się już podczas przędzenia. W mitach nić symbolizowała ludzkie życie. Kolejnym symbolem jest miedza, granica, próg, który człowiek przekracza, aby wejść w kolejny etap życia. Ręcznik był obecny przy każdym przejściu z jednego etapu życia do następnego. Granice były punktami newralgicznymi, a ich przekraczanie wiązało się z niebezpieczeństwem. Nie odnosiło się to jedynie do granic w przestrzeni, ale i w czasie. Wszelki czas, który stanowił etap pośredni pomiędzy jednym okresem, a drugim wymagał szczególnych zabiegów, zaklęć i rytuałów, które mogłyby go ochronić i zapewnić pomyślne przejście do następnego etapu życia. Tę rolę spełniał ręcznik.
Wśród licznych, symbolicznych znaczeń ręcznika, najważniejszym wydaje się jego cudowna moc. Słowianie wschodni wierzyli, że ręcznik zapewniał człowiekowi: szczęście, pokój, dobrobyt i zdrowie. Jego ochronno – magiczne właściwości, ukrywały się w jakości płótna i jego splocie, użytych kolorach i wyszywanych wzorach. Najbardziej archaicznymi kolorami na ręczniku był biały i czerwony, dawniej tylko te dwa kolory używane były w obrzędowych tkaninach. Kolor czerwony symbolizował wschodzące słońce, ogień, energię i życie. W połączeniu z odpowiednimi wzorami ręcznik nabierał mocy magicznych. Czerwonymi haftami ozdabiane były oba końce białego ręcznika. Kolor biały symbolizował wieczność, bezgraniczność, smutek i bezruch bo dawniej był kolorem żałoby. Na białej części ręcznika ślubowano w cerkwi, na białej części spuszczano do grobu trumnę ze zmarłym, trzymając w dłoniach czerwone końce ręcznika. Jego biała część otaczała ikonę – sferę przynależną Bogu i wieczności, podczas gdy haftowane końce sięgały ziemi. Dopiero w końcu XIX wieku na ręcznikach zaczęły pojawiać się inne kolory, ale nie niosły z sobą już żadnych symbolicznych znaczeń.
Najstarsze wzory to kompozycje geometryczne. Na ręcznikach pojawiały się starożytne symbole słońca, Matki – Ziemi, dobrobytu (Życień, Sporysz, Bogacz), postaci dawnych bogów jak Perun, symbole dorocznych świąt, zmarłych przodków, itd.
Najbardziej charakterystycznym znakiem wyszywanym na ręcznikach był romb, starożytny symbol dobra i życia. Romb prosty symbolizował pole i chleb, romb z promieniami na zewnątrz słońce, z promieniami do wewnątrz ziemię. Połączenie słońca i ziemi symbolizowało życie i często było wyszywane na ręcznikach używanych do uzdrawiania chorych. Kobiety, które nie mogły doczekać się dzieci, haftowały obraz Matki – Rodzicielki, dziecka lub prawosławnej świętej Paraskiewy – Piątnicy, która pomagała w przypadku niepłodności.
Uczucia łączące przyszłych małżonków, wyrażała symbolika wicia, wiązania, a nawet pętania. Mądrość ludowa uczyła, że ta która potrafi równo i ściśle nawijać nić na wrzeciono, będzie miała dobre życie z mężem. W okresie zalotów symbolika nitki splatanej lub wiązanej miała znaczenie prokreacyjne. Młodzież obu płci urządzała wspólne zabawy i tańce, które miały ocenić fizyczną gotowość do małżeństwa. Popisywano się wdziękiem i zwinnością, a wszystko to wymagało wykonywania czynności imitujących obróbkę przędzy. Pełnoletnia młodzież była zobowiązana do uczestnictwa w tych zabawach, bo ich celem był wybór najlepszej kandydatki na żonę. Nieobecnych czekało wyłączenie z grona kandydatów na małżonka w danym roku. W jednej z zabaw, jej uczestników nazywano poszczególnymi narzędziami tkackimi, a taniec przypominał wijący się i splatający bieg nici. Chłopak – tkacz, gonił dziewczynę – czółenko. Zakodowany proces obróbki lnu zawierała też zabawa w "Plecień". Osoba prowadząca taneczny korowód przeplatała długi sznur pomiędzy rękoma wybranych par i tworzyła z nich symboliczną tkaninę. Zabawy młodzieży miały jeden cel, skojarzenie par narzeczeńskich, by powstały z nich małżeństwa.
Na etapie zalotów panny prezentowały swoje wyroby tkackie, a chłopcy mogli je oglądać i oceniać. Najczęściej spotykany w pieśniach miłosnych jest motyw chustki lub koszuli przeznaczonej tylko dla tego jedynego. Gdy dziewczyna darowała chłopcu chustkę to był znak zawiązania kontaktów między nimi. Gdy podarunek odbierała, był to znak zerwania. Już podczas obrzędu swatania, gdy rodzice zgodzili się na zamążpójście córki, swatów obdarowywano płótnem i pasami wykonanymi przez pannę. Pierwsze płócienne podarunki podawano narzeczonemu i jego rodzinie przez swatów. Podczas zrękowin, obdarzano narzeczonego i jego najbliższych krewnych prezentami z płóciennych chust, pasów i koszul – rękodzieł narzeczonej.
"Głównym obrzędem zrękowin było wiązanie ręcznikiem rąk pary, na bochnie chleba i zamiana obrączek, gdyż zrękowiny miały wagę ślubu, który do kościoła szli tylko zatwierdzać", pisał Z Gloger.
Panna, od czasu zaręczyn do wesela, nie wykonywała już żadnej ciężkiej pracy, jedynie wyszywała "Wijuki" (wzory) na rękawach koszul, tkała płótna i szykowała dary dla gości weselnych, które otrzymywali wszyscy główni uczestnicy obrzędu: narzeczony, jego rodzina, swaci i drużbowie. Złożenie darów było obietnicą, której już nie dało się zerwać. Chustki, ręczniki, pełniły rolę ochronną weselników, którzy w tym obrzędzie przejścia, byli narażeni na (jak wierzono) niebezpieczeństwo z zewnątrz. Biały welon panny młodej jest pozostałością tych ochronnych zwyczajów.
Mieszkając u rodziców męża, młoda małżonka miała obowiązek obdarowywania teściowej tkaninami i zdobienia nimi wspólnego domu. Dopiero po urodzeniu dziecka, zyskiwała szacunek rodziny i pełen status żony i matki. W czasie ciąży przestrzegano wielu zakazów i nakazów, które miały mieć wpływ na matkę i dziecko. Ciężarnej nie wolno było: przechodzić przez sznury, prząść i tkać. W czasie porodu konieczne było rozwiązanie wszystkiego co zawiązane i otwieranie co zamknięte. Rozpinano kobietom koszule i rozplatano włosy, żeby pozbyć się wszelkich supłów, które mogłyby przeszkodzić, a nawet zaszkodzić kobiecie i dziecku w przyjściu na świat. Nowo narodzone dziecię od razu otulano w nowy, czysty ręcznik. Ważnym momentem była pierwsza kąpiel, która zmywała z dziecka ślady „tamtego” świata, by mogło przejść do świata ziemskiego. Umyte dziecko owijano w pieluszkę i przewiązywano ręcznikiem z delikatnego, cienkiego płótna.
Pierwszym zabiegiem po narodzinach dziewczynki było odcięcie pępowiny na przedmiocie związanym z tkactwem - identyfikatorem płci. Słowa kołysanek zapowiadały przyszłe zajęcia w dorosłym życiu, typowe dla każdej z płci. Chłopiec miał być siewcą, oraczem, rybakiem, myśliwym, a dziewczynka – tkaczką, kucharką, żniwiarką, a przede wszystkim matką. Ochronę spokojnego snu dziecka zapewnić miały przedmioty apotropeiczne charakterystyczne dla każdej płci. Aby przepędzić złe duchy wypowiadano stosowne zaklęcie i wtykano za belkę stropową przęślicę z przędzą dla dobrego snu dziewczynki, a dla chłopca topór, łuk lub sochę.
Koniec dzieciństwa wiązał się z postrzyżynami chłopca i zaplataniem pierwszego warkocza dziewczynce. Czynności inicjacyjnych dokonywano z użyciem przedmiotów związanych z obowiązkami męskimi lub żeńskimi. Dla chłopca była to brona, topór, szabla, dla dziewczynki wrzeciono, przędza, przęślica.
Gdy dziewczynka osiągnęła 7 rok życia, zakładano jej chustkę na głowę i zaczynała prząść na dziecięcych przęślicach. Po trzech latach takiej nauki zasiadała już przy narzędziach przeznaczonych dla dorosłych kobiet. Rozpoczęcie prac przeznaczonych dotychczas tylko dla starszych sióstr i matek, oznaczało zmianę statusu dziewczynki. Rozpoczynał się dla niej nowy etap, przygotowujący do małżeństwa. Zmiana fryzury i włączenie do prac typowych dla płci niewieściej, przygotowywało dziewczynkę do trudnej ale upragnionej przez wszystkie panny, roli żony i matki. Tradycja ludowa nakazywała zdjęcie dziewczynce chustki dopiero gdy osiągnęła odpowiedni rozwój fizyczny i odpowiednie umiejętności tkackie. Jej odsłonięty warkocz miał symbolizować siły witalne i zdolności prokreacyjne.
Wizualnym symbolem gotowości do zadań żony i matki był nie tylko długi warkocz, ale też wpleciona w niego czerwona wstążka. Symbolizowała ona panieńską wolność oraz pojawienie się pierwszej menstruacji, zaświadczającej o dojrzałości seksualnej dziewczyny. Powiększający się z biegiem lat warkocz miał świadczyć o rosnącej mądrości życiowej i wiedzy sakralnej, niezbędnej przy ocenie kandydatki na żonę. Mądrość tę poświadczać ma ludowe przysłowie: „ Девка прядет, а Бог ей нитку дает” (Dziewczę przędzie, Bóg jej nitkę daje), mówiące o powszechnym przeświadczeniu, że bez boskiego wsparcia niewiele można zdziałać.
Zachęcanie kawalera do ożenku, polegało na chwaleniu dziewczęcej pracowitości i jej posagu, który stanowiło rękodzieło: pościel, ręczniki, obrusy, bielizna. „Что наткалось, что напрялось, то и в приданое досталось” (Co się natkało, co naprzędło, to w posagu się dostało). Panny leniwe lub mało zdolne, poddawano głośnej krytyce i wyśmiewano w pieśniach i czastuszkach. Nie miały też powodzenia u kawalerów. Odbywały się specjalne spotkania młodzieży nazywane wieczorynkami lub biesiadami, na których dziewczęta przędły, śpiewały i zapoznawały się z chłopcami, a oni przychodzili by podziwiać kosy – warkocze panien, i szukać najlepszej prządki.
W kontaktach młodzieży, mających zakończyć się wspólnym życiem małżeńskim, znów odkrywamy kod tkacki.
Przez wieki mężczyzna orał i obsiewał wyznaczone przez kobietę pole pod uprawę lnu. Zajęciem wyłącznie kobiecym, było pilnowanie wzrostu lnu, a potem pielenie i zbiór roślin, gdy już dojrzały. Dalej następowało moczenie, międlenie, klepanie i czesanie lnu.
Również w pracy przy obróbce oczyszczonych włókien, dominującą rolę grały kobiety. Najpierw przędły, a czynności tej towarzyszyły zaklęcia zapewniające powodzenie w pracy: „Боже помоги. С колка на колок, штоб хватило на уток”– prosiły Boga by nici starczyło na osnowę. Potem motały nici na motki, osnuwały na warsztacie i tkały. Z wybielonego na słońcu płótna, szyły bieliznę pościelową i odzież, którą wyszywały raczej w celach magicznych, nie dla ozdoby.
Mężczyzna – rolnik i cieśla, dostarczał potrzebnych do tych prac narzędzi: międlic, klepadeł, szczotek i kijanek, przęślic i wrzecion do snucia nici, motaków do robienia motków i krosien do tkania. Siew był konieczny aby otrzymać tworzywo, a jego obróbka wymagała narzędzi i dlatego mężczyzna był niezbędny, aby powstała tkanina.
Mężczyzna i kobieta tworzyli nową jakość, która zawierała w sobie oprócz wartości użytkowych, wymiar znacznie ważniejszy – sakralny. Powtarzała dzieło stworzenia. Religioznawca, Mircea Eliade, określa ten efekt ludzkiego współdziałania, z jednej strony jako naśladowanie bogów, a przez to utrzymywanie się w sferze sacrum, z drugiej jako uświęcenie świata ludzi, dzięki wznawianiu wzorcowych gestów boskich.
„Rok był zamkniętym kołem miał początek i koniec, ale także tę szczególną właściwość, że mógł odradzać się w postaci nowego roku. Z każdym nowym rokiem mógł zaistnieć nowy czas, czysty i święty – bo jeszcze nie zużyty”.
Przędzenie lnu, związane było z okresem „ciemnym” zaczynającym się od jesiennego postu i trwającym do końca zimy. Zaczynano działania zawsze gdy księżyc zbliżał się do pełni, bo jego owal oznaczał doskonałość, a rozpoczęta wówczas praca wróżyła pomyślność. Kobiety przędły wieczorami lub nocami, w miejscach, które uważane były za nieczyste, najczęściej w łaźniach – baniach lub miejscach odosobnionych na krańcach wsi. Przędzenie było symbolem zimy. Zakaz prac okresu zimowego następował z nadejściem wiosny. Już w marcu przędzenie kończono i rozpoczynano tkanie.
W okresie „jasnym”, w coraz dłuższe wiosenne dni, kobiety moczyły w wodzie i bieliły na słońcu wytworzone wcześniej płótna. Prace związane z obróbką lnu, od siewu po tkaninę, trwały więc cały rok. Ludowa koncepcja czasu była ściśle związana ze zmianami, które zachodziły w przyrodzie. Lato było czasem doglądania rosnącego lnu. Na jesienny czas usychania roślinności przypadał etap obróbki lnu. W zimie, kiedy przyroda trwała w uśpieniu, odbywał się etap tkacki. Wiosną, kiedy przyroda budziła się ponownie do życia, następował zasadniczy proces tkania, siania nowego lnu i wzrost roślin.
Metaforą dawnego wyobrażenia upływu czasu, był ruch pracujących atrybutów tkackich. Czas postrzegano jako bieg czółenka między dwoma krańcami osnowy. Odmierzał on noce i dni, życie oddzielał od śmierci, jako wzajemnie się wykluczające i jednocześnie uzupełniające składniki Kosmosu. Znaczenie miał obrotowy ruch wrzeciona, a jego ciągły powrót do punktu wyjścia przypominał bieg słońca po niebie. Dowodem na to, że słońce było pierwowzorem dla dawnej prządki jest przęślica, poprzedniczka znacznie późniejszego kołowrotka. Przyrząd ten, jeszcze w XIX w. zdobiony był wizerunkiem wschodzącego i zachodzącego słońca.
Rytm powtarzających się co roku zmian w przyrodzie, odpowiadał kolejnym zmianom pokoleń. Wyznaczał boski porządek świata i miał znaczenie sakralne. Rosyjskie określenie – время (czas), łączyło się z pojęciami koło, obrót.
Również rosyjskie określenie doby - сутки, wywodziło się od ткать/соткатъ (tkać/utkać), i znaczyło pierwotnie tyle co ilość utkanego płótna w czasie doby. Kobiety odmierzały czas za pomocą jednostki o nazwie – прияжа (przędza), która znaczyła tyle co czas potrzebny na uprzędzenie określonej długości nici. Upływ czasu wyznaczały skrętne ruchy prawej dłoni i obroty wrzeciona zgodne z biegiem słońca, a skręcanie nici lewą dłonią i kręcenie się wrzeciona w przeciwna stronę oznaczało cofanie czasu. Stosowano ten zabieg w etnomedycynie i za pomocą nici cofano czas z przed choroby.
Sakralny związek czasu i tkania, miał również związek z ludowym zwyczajem, wykonywania w jeden dzień, rytualnego ręcznika tzw. новин (nowin). Zwyczaj ten miał związek z przekonaniem o tkackiej genezie świata. Ręcznik taki powstawał w sytuacji zagrożenia, gdy konieczne było symboliczne przywrócenie poprzedniego porządku - jakby „stworzenie świata” od początku. Kobiety spełniały wówczas symbolicznie rolę Demiurga.
Równie ważnym elementem był surowiec – len, konopie, pokrzywa, ale jedynie len i czasem konopie miały znaczenie obrzędowe. Wyjątkowość lnu wynikała nie tylko z jego bieżącej przydatności, ale także z wagi jego usytuowania w dawnym systemie mitologicznym. Len utożsamiano z żywiołami i nie wolno było wyrzucać jego odpadów byle gdzie. Oddawano je ogniowi lub wodzie, czyli tylko innym żywiołom. Wyjątkowość lnu objawiała się również w sposobie jego pozyskiwania i obróbki, do której angażowano wszystkie żywioły przyrody. Ziemię, w której rósł. Wodę czy rosę, podczas moczenia/roszenia lnu. Wiatr i słońce lub ogień chlebowego pieca, rozpalanego w dni słotne, podczas procesu suszenia.
![]() |
| Oś świata-drzewo życia, przetrwały w kurpiowskiej Lelui |
Czy tkacki mit kosmogoniczny, miał wpływ na światopogląd ludowy Słowian wschodnich? Przekonać nas o tym powinien model trójdzielnej organizacji przestrzeni świata, rozpowszechniony w wierzeniach indoeuropejskich, pogańskich i chrześcijańskich.
Prasłowianie postrzegali Kosmos, jako jedną całość złożoną z trzech poziomów: podziemia (zaświatów dolnych), ziemi (miejsca życia ludzi i całego pozostałego stworzenia) i nieba (zaświatów górnych gdzie dopiero siódme niebo zamieszkiwało główne bóstwo). Poziomy te połączone były z sobą osią w postaci słupa, drzewa lub liny. Oś ta, stanowiła rodzaj pionowej komunikacji między tymi trzema poziomami. W tradycji rosyjskiej istnienie takiego modelu kosmogonicznego, potwierdza budowa i zdobnictwo narzędzi tkackich takich jak, przęślica i krosno – warsztat tkacki.
![]() |
| Przęślica z symboliką wedyjską. |
Przęślica była imitacją drzewa – osi świata. Jej górna część – grzebień, przedstawiała koronę drzewa, środkowa – pionowa belka – pień, a pozioma podstawa – korzenie.
Wyobrażenie mitycznego Kosmosu przedstawia również budowa warsztatu tkackiego. Przestrzeń od podnóżków w dół to carstwo podziemne, podstawa warsztatu to ziemia, a drewniana rama mocująca grzebień to carstwo niebieskie. Nici nanizane na krosno, wiązały to symboliczne drzewo świata w jedną uporządkowaną i sensowną całość.
W Rosji powszechnie używana była kołyska, upleciona z płótna i zawieszona miedzy sufitem, a podłogą na konopnych sznurach. W tak rozmieszczonej konstrukcji powstawały w przestrzeni izby trzy poziomy Kosmosu, a sznury łączące kołyskę z sufitem, pełniły rolę osi świata. Dziecko umieszczone było między niebem, a podziemiem, w środkowej – tymczasowej części świata, bo jego status był jeszcze niepewny. Obdarzone właściwościami apotropeicznymi części kołyski stanowiły amulet, który dawał magiczną siłę i ochronę niemowlęciu, bezbronnemu pomiędzy groźnymi światami.
![]() |
| Mokosz |
Na Rusi, pod wpływem prawosławia, transformacji uległy też wyobrażenia pogańskich Słowian, ale główny motyw nici i tkania pozostał niezmieniony.
Postaci Peruna, Welesa i Mokoszy, przejęli ich następcy, chrześcijańscy święci. Weles przekazał swój patronat nad bydłem Florowi i Ławrowi (opiekunom koni), Kuźmie i Damianowi (opiekunom kur), Agafii (opiekunce krów), Onisimowi owczarzowi (owiec). Święci Włas i Wasyl stali się obrońcami pasących się stad. Obaj święci odziedziczyli po Welesie jego wcześniejsze funkcje, ale jego największym sukcesorem został św. Mikołaj - obrońca zwierząt hodowlanych, gospodarz pól uprawnych i lasów, patron pszczelarstwa i rybaków oraz wesel i łączenia par węzłem małżeńskim. Według wierzeń uwalniał wody od sił nieczystych, dla tego na Ukrainie obowiązywał zakaz moczenia konopi przed wiosennym świętem Mikołaja. Na uroczystość św. Heleny, która zastąpiła boginię Mokosz, według cerkiewnego kalendarza przypadał siew lnu, a lud nazywał ją Oleną Lennicą – od lnu i wierzył w dobry początek wówczas rozpoczętej uprawy. Jeśli z jakichś powodów siew w tym czasie był niemożliwy należało rozrzucić choć garść ziemi jako symbol przyszłej pomyślności. Następną świętą, która przejęła tradycję opiekunki tkaczek była Praskowia – Piątnica, której kult łączył się z wilgocią i przędzą. Składano jej ofiary w postaci tkanin, przędzy, nici. Praskowia jak dawniej Mokosz, była opiekunką kobiecego rękodzieła i dni związane z jej świętem łączyły się z zakazem pracy przy przęślicy czy krosnach. Tkaczki pracujące w piątki i святки, czekała surowa kara: zdarta skóra, pokłute palce, ślepota, brak pomocy przy porodzie.
Również Dziewica Maryja, w kulturze chrześcijańskiej, przedstawiana jest na starych rycinach z lnem i wrzecionem. Wierzono w moc opiekuńczą i leczniczą Matki Bożej zszywającej rany.
Wszystkie wymienione postaci łączyła funkcja opieki nad symbolicznym i sakralnym procesem tkania i szycia.
![]() |
| Rodzianice |
W mitologiach narodów świata wszystkie boginie losu były prządkami i tkaczkami. Na Rusi była to bogini Mokosz. Warczenie kołowrotka zapowiadało jej wizytę, a jej obecność w chacie była pewna, gdy podczas drzemki prządki, wrzeciono samo się obracało. Wierzono, że boginki losu - Rodzianice, zaraz po urodzeniu się dziecka, odmierzały długość nici jego życia.
Cechy bogiń losu, przejął też pająk - tkacz. Powszechnie znaną ozdobą bożonarodzeniową w wiejskich chatach był pająk, zrobiony ze słomy nawlekanej na nici. Taki pająk zawieszony w domu weselnym, był wróżbą szczęścia dla nowożeńców i stanowił sferę sakrum.
Wśród duchów nawiedzających domy, posługujących się tkackimi narzędziami kobiet, były też istoty uosabiające zmarłych przodków: Domowego, Kikimorę, Dworowego. Spotkanie z duchem łaźni – Bannikiem, mogło nawet uśmiercić prządkę. Perepłut, nićmi plątał ludzkie losy. Przejęcie narzędzi tkackich przez te demony, oznaczało ich władzę nad ludźmi i było wróżbą przyszłych wydarzeń, ale przekupienie ich darami wróżyło bogactwo. Zjawa zajmująca się przędzą, mogła zapowiadać śmierć domowników lub ich dobytku. Złą przepowiednią były nici poplątane, porwane. Pozostawiając przęślicę duchom, spodziewano się wróżby o dalszym losie rodziny.
W wielu kulturach tradycyjnych, istnieje tzw. „rzemieślniczy model kosmogoniczny”, według którego tworzenie świata to przechodzenie od chaosu do porządku. Tak jak z bezkształtnego tworzywa powstaje ubrany w formę garnek, chleb, tkanina. W świadomości ludowej z aktem stworzenia związane było symbolicznie snucie nici i tkanie.Według mitologii wschodnio słowiańskiej, świat stworzyli dwaj adwersarze - bogowie Perun i Weles, władcy ognia i wody.
Perun to personifikacja błyskawicy. Łączono jego imię z takimi czynnościami jak bicie, pranie, uderzanie, czesanie. Wyobraźnia ludowa, mgłę i obłoki, interpretowała jako przędzę, a błyskawice jako igły ciskane przez rozgniewanego Boga. Wierzono, że przy ich pomocy, Perun porządkował świat.
Weles był bogiem magii, kupców, rzemiosła, bogactwa, bydła, zaświatów i podziemi. Imię jego wiązano ze słowami włos, włość, władza. Kult Welesa, bóstwa o postaci wężopodobnej, wiązano z włosami, żmijami i roślinnością, wodami ziemi, przędzą i tkactwem. Rytuał sprowadzający deszcz w czasie suszy, związany z kultem Welesa, polegał na zanurzaniu w wodzie krosien z przędzą, szczotek do czesania lnu i wrzecion. Odnaleziono ślady kultu Welesa w ludowych zakazach. Dotyczyły one przędzenia i tkania oraz nawijania nici (zakaz wszelkiego działania związanego z ruchem kolistym), szczególnie w bożonarodzeniowym okresie świątecznym. Złamanie tych zakazów, miało sprowadzać choroby lub zniekształcać ciało przychówku zwierząt, a także nowo narodzonych dzieci. Podobne zakazy przetrwały również w Polsce. Etnografowie tak o nich piszą: „Uroczystości Bożego Narodzenia trwają aż do Trzech Króli, dlatego wieczory w tym okresie zowią się świętymi wieczorami. Lud nasz przestrzega wtedy, aby po zachodzie słońca nie prząść, nie motać przędziwa, nie szyć i w ogóle nie pracować ostrymi narzędziami. Panuje wierzenie, że kto w te wieczory przędzie i mota, temu będą się wilki motały do obory”.
Była i Mokosz patronka ziemi, płodności, kobiet i ich prac, w szczególności przędzenia i tkactwa. W micie tkackim przyczyną konfliktu Peruna z Welesem, mogła być właśnie ona, Matka – Ziemia, o którą obaj zabiegali. W wyniku walki obu bogów, Weles został strącony do podziemia, a Mokosz została zmuszona rodzić nie bacząc na gradobicia, wichury, ulewy czy susze.
Archaiczne wyobrażenie o powstaniu człowieka przetrwało również w polskiej i bułgarskiej legendzie, opowiadającej o błędzie Boga – Krawca, który zszywając ciała ludzi zostawił przy ciele mężczyzny zbyt długą nić... I już nie wystarczyło nici na całkowite zaszycie ciała kobiety...
Słowianie to najliczniejsza, etnicznie i językowo, indoeuropejska grupa ludności w Europie. Zwyczajowo dzielą się na Słowian wschodnich (Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Rusini), zachodnich (Polacy, Czesi, Słowacy) i południowych (Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy, Macedończycy, Bułgarzy).
Na kartach historii pojawili się w VI w.n.e. W VII-VIII w. zajęli ogromny obszar środkowej i wschodniej Europy, a potem rozdzielili się na trzy plemiona. Kronika Wielkopolska zawiera przekaz o Lechu, Czechu i Rusie, trzech protoplastach słowiańskich. Rus miał być według tej legendy, ojcem Słowian wschodnich.
Osiedlali się w dolinach rzek i strumieni. Po wykarczowaniu lasu podejmowali uprawę prosa, jęczmienia, pszenicy, żyta, lnu i chmielu. Mężczyzna był rolnikiem, cieślą, wytwórcą narzędzi, pszczelarzem i piwowarem. Kobieta zajmowała się domem i ogrodem. Rodziła i wychowywała dzieci, gotowała, tkała płótna i szyła z nich odzież.
Słowianie, jak wszystkie ludy pierwotne, oddawali cześć siłom przyrody. Na pierwszym miejscu znajdował się kult słońca. Oprócz głównych bóstw istniały pomniejsze duchy natury – rzeczne, leśne, polne i domowe. Każda rodzina czciła duchy swych przodków. Słowianie z Białorusi, dwa razy do roku odprawiali Dziady, uroczystość poświęconą pamięci przodków. „Dziad zwany Domowym, przybywał na wezwanie do domostwa, po drodze wyścielonej białym obrusem lub ręcznikiem”. Na cmentarzu ofiarowywano im specjalne pieczywo i palono ognie. Dusza zmarłego przodka posiadała element łączący go z Matką – Ziemią oraz reinkarnujący - udający się w zaświaty. Wierzono, że ta druga część duszy wraca po upływie jednego pokolenia na świat i przechodzi z dziada na wnuka, stąd pochodzi tradycja przenoszenia imion dziadów na wnuki. Słowiański sposób opisywania czasu związany był z rytmem dnia i nocy oraz pór roku.
Przez tysiąclecia ludzie wkładali wiele trudu, w proces pozyskiwania lnianego płótna. Oprócz praktycznego zastosowania, płótno musiało więc posiadać również inne, dużo istotniejsze znaczenie.
- Co było przyczyną, że len i jego wytwory, towarzyszyły niemal każdemu dawnemu człowiekowi od dnia narodzin aż do śmierci?
- Dlaczego lniana tkanina cieszyła się takim szacunkiem, że kładziono na niej chleb i okrywano nią święte ikony?
- Co powodowało, że obecna była przy wszystkich codziennych, jak i najważniejszych wydarzeniach w życiu naszych przodków?
- Czemu z biegiem czasu straciła swoje pierwotne znaczenie, dzisiaj zupełnie zapomniane?
Odpowiedź na te pytania uzyskamy dzięki wielowiekowej tradycji przekazywania ważnych treści z pokolenia na pokolenie.
„Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach (…). Tam, (…) snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych”.
Zorian Dołęga – Chodakowski (Adam Czarnocki)
Obrus tkany przez Mariannę. Len w czasach przedchrześcijańskich był dla Słowian wschodnich rośliną świętą. Wierzono, że powstał za sprawą ...